Wypłyń na głębię Słowa Bożego. Szósta katecheza

Wypłyń na głębię Słowa Bożego. Szósta katecheza

Krąg Biblijny

III Niedziela Wielkiego Postu (A)

Zapalenie świecy
Modlitwa do Ducha Świętego
Przybądź Duchu Święty,
Spuść z niebiosów wzięty,
Światła Twego strumień.
Przyjdź Ojcze ubogich,
Dawco darów mnogich,
Przyjdź Światłość i sumień.
O najmilszy z Gości,
słodka serc radości,
Słodkie orzeźwienie.
W pracy Tyś ochłodą
W skwarze żywą wodą,
w płaczu utulenie.
Swiatłości najświętsza,
Serc wierzących wnętrza.
Podaj Twej potędze!
Bez Twojego tchnienia,
Cóż jest wśród stworzenia?
Jeno cierń i nędza.
Obmyj, co nie święte,
Oschłym wlej zachętę,
Ulecz serca ranę!
Nagnij, co jest harde,
Rozgrzej serca twarde,
Prowadź zabłąkane.
Daj Twoim wierzącym,
w Tobie ufającym,
Siedmiorakie dary.
Daj zasługę męstwa,
Daj wieniec zwycięstwa.
Daj szczęście bez miary. Amen. Alleluja.

Czytanie (J 4,5-42)

Z Ewangelii według Świętego Jana

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny.

Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać».

A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!» A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».

Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».

Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie». Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?» Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście».

Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».

Oto słowo Pańskie.

Wyjaśnienie

Samarytanie, to grupa etniczna, która przetrwała do dzisiejszych czasów. Istnieją cztery teorie na temat jej pochodzenia. Pierwsza, za którą opowiadają się sami Samarytanie, widzi początki tego ludu u schyłku czasu sędziów, kiedy władzę zaczął sprawować Heli. Został on uznany za uzurpatora i prawdziwie wierzący, czyli Samarytanie, odłączyli się od Izraelitów. Druga, podtrzymywana przez Judaizm i rozpowszechniana przez Józefa Flawiusza, głosiła, że są oni potomkami obcej ludności, przesiedlonej na tereny izraelskie przez Asyryjczyków w VIII w. przed Chr., po upadku królestwa Północnego. Ponieważ obie te teorie nacechowane są ideologicznie, dlatego nie mają szczególnej wartości historycznej. Trzecia teoria, podobnie jak druga, sięga do czasów przesiedlenia Izraelitów przez Asyryjczyków, ale w Samarytanach widzi się tę część ludności izraelskiej, która pozostała w kraju i która w tych trudnych warunkach pielęgnowała dalej rodzime tradycje. Niestety i ta teoria nie ma silnego umocowania w dokumentach historycznych. Dlatego część badaczy (czwarta teoria) doszukuje się początków Samarytan w jakimś kluczowym wydarzeniu historycznym. Najczęściej uznaje się, że była nim centralizacja kultu w Jerozolimie. To w reakcji na nią miało dojść do przeciwstawnej centralizacji starożytnego kultu na górze Garizim. Lektura tekstów biblijnych prowadzi do wniosku, że od czasów powrotu Izraelitów z niewoli babilońskiej i odbudowy Jerozolimy konflikt pomiędzy Judejczykami a Samarytanami stale się pogłębiał, czego świadectwem mogą być słowa autora Księgi Mądrości Syracha: Dusza moja nie znosi dwóch narodów, a trzeci nie jest narodem: mieszkający na górze Samarii, Filistyni, i głupi naród, przebywający w Sychem (Syr 50,25-26). Nowy Testament również potwierdza istnienie rozdziału pomiędzy Izraelitami a Samarytanami (J 4,9; Łk 10,29-37; 17,11-19). Swoimi korzeniami wiara Samarytan sięga czasów Jozuego i na tym etapie pozostaje. Charakteryzują ją cztery prawdy: 1) jeden Bóg; 2) jeden prorok – Mojżesz; 3) jedna księga święta – Tora (pięcioksiag w tzw. Wersji samarytańskiej); 4) jedno miejsce święte – góra Garizim.

W omawianym przez nas fragmencie można wyróżnić wiele wątków wiodących, w związku z czym można różnie patrzeć na jego strukturę. Dla potrzeb naszych rozważań przyjmujemy jedną z prostszych wersji, która zwraca uwagę na kilkukrotną zmianę bohaterów opowiadania:

  1. Wprowadzenie (określenie miejsca i czasu wydarzeń) – ww. 5-6;
  2. Spotkanie i rozmowa Jezusa z Samarytanką – ww. 7-26;
  3. Nadejście uczniów i odejście Samarytanki – ww. 27-30;
  4. Rozmowa (pouczenie) Jezusa z uczniami – ww. 31-38;
  5. Spotkanie Jezusa z Samarytanami – ww. 39-42.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na pojawiającą się trzykrotnie w tycm fragmencie oficjalną (urzędową) formułę apeekrithe kai eipen. Dwukrotnie odniesiona została do słów Jezusa (ww. 10,13), raz natomiast do Samarytanki (w. 17). Korzystając z tej formuły, ewangelista chce uwypuklić trzy momenty w dialogu pomiędzy Zbawicielem a kobietą.

Omawiany fragment otwiera informacja o miejscu wydarzeń. Spotkanie Jezusa z Samarytanką miało miejsce przy studni (źródle) Jakuba. Było to miejsce ważne dla Samarytan, także w wymiarze kultycznym. Określony został także czas spotkania: około godziny szóstej (w. 6), czyli mniej więcej w południe, a więc ta pora dnia, kiedy raczej nikt nie chodził po wodę do studni. Kobiety robiły to zwyczajowo pod wieczór i to w większej grupie, ponieważ była to dla nich jednocześnie okazja do spotkania i rozmów (Rdz 24,11; 1Sm 9,11). Jezus zmęczony, siedział przy studni sam. Po pewnym czasie nadeszła kobieta samarytańska, która – udając się po wodę o tej porze dnia – wyraźnie unikała towarzystwa. Również w pewnych szczegółach tej relacji można zobaczyć odniesienie do wydarzeń związanych z męką Jezusa: opuszczenie połączone ze zmęczeniem fizycznym (Mt 19,1-2); godzina szósta (Mt 19,14); pragnienie (Mt 19,28) oraz wypełnienie woli Ojca, o którym będzie mowa w w. 34 (Mt 19,30).

Spotkanie między Jezusem i Samarytanką rozpoczęło się od prośby o wodę. Potrzebujący człowiek, który prosi o pomoc, wzbudza zaufanie, co ułatwia nawiązanie kontaktu między ludźmi – zwłaszcza jeżeli drugi z nich jest gotowy zaradzić potrzebie. Prośba Jezusa wzbudziła zdziwienie kobiety, zaskakujące było bowiem to, że Jezus, będąc mężczyzną i Żydem, zwrócił się do niej. Prawo żydowskie zakazywało publicznej rozmowy z kobietami, a na dodatek relacja między Żydami a Samarytanami była napięta. Powód zdziwienia mógł mieć również bardziej osobiste podłoże, a mianowicie, że właśnie ją ktoś o coś prosi. Jej przyjście w samo południe do studni świadczyło o tym, że raczej żyła poza społecznością. Mogła rzeczywiście zostać wykluczona, ale mogło to być również tylko jej subiektywne poczucie. Jeżeli spojrzymy na prośbę Jezusa z punktu widzenia Prawa Żydowskiego, to mamy tu do czynienia z przełamaniem jeszcze jednego tabu – Zbawiciel nie mając własnego naczynia, musiałby się posłużyć naczyniem kobiety, które w myśl tego prawa było nieczyste.

Obiekcje kobiety doprowadziły Jezusa do wygłoszenia uroczystego oświadczenia. Zbawiciel postanowił skłonić Samarytankę do pewnego wysiłku i próby rozpoznania, kim jest Ten, z którym rozmawia. Ona jednak, nie wnikając w głębszy sens tego, co się przydarzyło, zaczęła zastanawiać się, w jaki sposób jej rozmówca mógłby zaczerpnąć wody żywej, której miałby dać jej w zamian za wodę ze studni, nie mając czerpaka. W końcu zapytała go jednak, czy jest kimś większym od Jakuba, że składa taką obietnicę. Kontynuując swoje uroczyste oświadczenie, Jezus wskazał na wyższość daru Bożego nad darem Jakuba, jakim była jego studnia. Woda żywa jest w stanie zaspokoić pragnienie raz na zawsze. Odpowiedź kobiety świadczy, że w dalszym ciągu nie rozumie, o czym naprawdę mówił Jezus. Wydawało się jej, że chodzi Mu tylko o ulżenie jej trudnemu losowi. Noszenie dzbana wypełnionego wodą kosztowało sporo wysiłku, myśli zatem, że mogłaby otrzymać wodę, która ugasiłaby jej pragnienie raz na zawsze, musiała wydawać się bardzo kusząca.

Wydawałoby się, że w tym momencie nastąpiła niczym nieumotywowana zmiana tematu. Jezus polecił Samarytance, aby zawołała swojego męża. Jeśli jednak uwzględnimy, że w Starym Testamencie studnia była często miejscem, przy którym ważyły się losy przyszłych małżeństw, to polecenie Jezusa wydaje się bardziej naturalne. Sługa Abrahama przy studni spotyka przyszłą małżonkę Izaaka, której szuka (Rdz 24,11-27). Jakub spotyka Rachelę (Rdz 29,1-14), a Mojżesz siedem córek swojego przyszłego teścia (Wj 2,15-22). W omawianym fragmencie wspomina się o sześciu mężczyznach w życiu Samarytanki, z których pięciu było jej mężami, natomiast nie ma żadnej informacji, co się z nimi stało – umarli, a może nastąpił rozwód. Wydaje się, że pojawiająca się tu liczba jest przesadzona. Można się w niej dopatrywać jednak pewnego znaczenia symbolicznego – dla Żydów szóstka zakłada jakiś rodzaj niedoskonałości, w przeciwieństwie do siódemki, w której jest zawarta pełnia i świętość. Sytuację Samarytanki mógłby odmienić tylko siódmy mąż. I tak w głębszym sensie ta scena może być rozumiana – tym mężem musiałby być jednak Bóg, którego Jezus jest jednocześnie głosem i posłańcem, na wzór sługi Abrahama z Rdz 24. W scenie tej widać również nawiązanie do początkowych rozdziałów Księgi Ozeasza, gdzie Bóg jest ukazany symbolicznie jako małżonek posiadający niewierną żonę.

Słowa Jezusa, odsłaniając prawdę o jej życiu, spowodowały, że Samarytanka zaczęła rozumieć, z kim i o czym rozmawia, co doprowadziło do kolejnej zmiany tematu. Zaczęli rozmawiać o miejscu kultu. Ten przeskok znajduje swoje uzasadnienie w nawiązaniu do obrazu Boga, jako małżonka w Księdze Ozeasza. Pytanie kobiety (w. 20) świadczy, że dobrze znała różnice pod tym względem między Samarytanami a Żydami. Odpowiedź Jezusa zawiera ważne prawdy, na które warto zwrócić uwagę. Pierwsza ma związek z Jego godziną (J 13,1), terminem używanym na oznaczenie czasu zbawczej męki Jezusa Chrystusa. To wydarzenie przemieni cały sens oddawania czci Bogu. Stwierdzenie Jezusa, że owa godzina już jest (w. 23), wskazuje na łączność całego życia i postępowania Zbawiciela z kulminacyjnym czasem Misterium Paschalnego. Druga ważna prawda kryje się w słowach: zbawienie bierze początek od Żydów (w. 22), podkreślających szczególne miejsce Narodu Wybranego w Bożym planie zbawienia. Waga tego twierdzenia w ciągu wieków była często pomniejszana, doszło nawet do tego, że uznano je za glosę (dodatek). A jednak nie można go zakwestionować: Bóg faktycznie wybrał ten lud, a Pismo Święte, jakie mu ofiarował, wciąż zachowuje swoją wartość, a co najważniejsze – Jezus pochodził z tego właśnie narodu, był Żydem. I ostatnia ważna prawda zawarta w słowach Jezusa dotyczy oddawania Bogu czci w Duchu i prawdzie (w. 23). Mamy tutaj zapowiedź daru Ducha Świętego, który zstąpi na uczniów Jezusa po Jego odejściu do Ojca. To zstąpienie napełni ich Jego darami, które doprowadzą ich do pełnej prawdy, a więc pełnego zrozumienia objawienia, jakie zostawił im Jezus (J 14,17; 16,13). Kult bazujący na Duchu wskazuje na relację miłości, która została nawiązana już dziele stworzenia człowieka i wciąż jest podtrzymywana przez Boga. W słowach Jezusa słychać obowiązek wzajemności ze strony człowieka: trzeba (w. 24). Jednocześnie zmianie uległa materia składanej ofiary, bo przestaje nią być to, co zewnętrzne – dobra, jakie człowieka posiada, a staje się nią to, co w jego wnętrzu.

Samarytanka, wspominając Mesjasza, który ma przyjść, nawiązuje do wiary jej ludu, opartej na Pięcioksięgu, według którego przyszły Mesjasz miał być nowym Mojżeszem, a więc prorokiem potężnym w słowie i czynie. W ten sposób kobieta ujawniła, że czeka na mesjasza. I w tym właśnie momencie Jezus mógł już uroczyście oświadczyć: Jestem nim Ja (w. 26). To pierwsza taka sytuacja w Ewangelii św. Jana, w której Zbawiciel użył tej formuły nawiązującej do Bożego imienia Jahwe (por. np. 6,35.41.48.51; 8,12.24.28.58). Kobieta na te słowa pozostawiła dzban i wróciła do miasta. Jej zachowanie może świadczyć o poruszeniu, jakie wywołały w niej słowa Jezusa. Podobną sytuację mamy w przypadku niewidomego Bartymeusza, który wezwany przez Jezusa zostawił swój płaszcz i pobiegł do Mistrza (Mk 10,50). Oboje pozostawili coś dla nich ważnego i zwrócili się ku czemuś nowemu. Zmieniła się postawa Samarytanki. Z osoby, która unikała kontaktu z innymi, stała się świadkiem Jezusa. Odważnie świadczyła przed swoimi rodakami i Jezusie jako Mesjaszu. O autentyczności Jego wybraństwa miał według Samarytanki świadczyć fakt, że Jezus powiedział jej wszystko, co uczyniła (w. 29). To dzięki temu rozpoznała w Nim Mesjasza, o którego przyjściu jak najszybciej chciała powiadomić mieszkańców miasta. Można zatem powiedzieć, że to, co było wcześniej przyczyną jej wykluczenia (rzeczywistego lub nie), teraz stało się powodem – przynajmniej pośrednim – jej powrotu do społeczności.

Przejdźmy teraz do spotkania Jezusa z uczniami. Ewangelista informuje nas, że widok Jezusa rozmawiającego z kobietą wzbudził ich zdziwienie. W przeciwieństwie jednak do Samarytanki nie uzewnętrznili oni swojego zdziwienia. Poprosili Go tylko, aby jadł (w. 31). W jeszcze większą, ponownie nieuzewnętrznioną, konsternację wprowadziła ich odpowiedź Jezusa, że ma inny -nieznany im – pokarm. Mieli prawo podejrzewać, że nie dość, że rozmawiał z kobietą, z Samarytanką, to jeszcze na dodatek przyjął od niej jakieś pożywienie, czyli pokarm nieczysty. Domyślając się tego, Jezus stwierdził, że Jego pokarmem jest pełnienie woli Ojca (w. 34). W ten sposób w całej tej perykopie dwie bardzo istotne rzeczy dla życia człowieka – pokarm i napój – zostały ukazane jako wcale nie najważniejsze. Chleb i woda zapewniają życie, ale same w sobie życiem nie są, w przeciwieństwie do pełnienia woli Boga, co dla życia wykraczającego poza śmierć jest nieodzowne.

Omawiany fragment kończy się na spotkaniu Jezusa z mieszkańcami miasta samarytańskiego, którzy wyszli mu naprzeciw. Obraz ten przypomina triumfalny powrót króla do ojczyzny czy wkroczenie władcy do poddającego się miasta. Fakt, że Jezus pozostał wśród Samarytan dwa dni, wskazuje na uniwersalizm Jego misji, co w sposób szczególny uwidacznia się na tle słów: zbawienie bierze początek od Żydów (w. 22), ale do nich się nie ogranicza. Znamienny jest również tytuł, jakim określają Jezusa Samarytanie, którzy w Niego uwierzyli: Zbawiciel świata (w. 42). Nie nazywają go Mesjaszem, bo wtedy rodziłoby się pytanie, według jakiej tradycji należy rozumieć ten tytuł. Oni wskazują na powszechny wymiar dzieła dokonanego przez Jezusa.

Pytania pomocnicze

  1. Co z omawianego fragmentu można się dowiedzieć o różnicach pomiędzy Żydami a Samarytanami?
  2. Dlaczego Samarytanka unikała spotkania z innymi ludźmi?
  3. Jak należy rozumieć sformułowanie: oddawać Bogu cześć w Duchu i prawdzie (J 4,24)?
  4. Jakie znasz inne fragmenty biblijne ukazujące, że jedzenie i picie jest mniej ważne niż posłuszeństwo Bogu i wypełnianie Jego woli?
  5. Zapoznaj się z innymi fragmentami z Ewangelii św. Jana, w których Jezus mówi o sobie: Ja jestem.
  6. Dlaczego uczniowie ukrywali swoje zdziwienie? Znajdź inne fragmenty biblijne ukazujące podobną sytuację.
  7. W jaki sposób w omawianym fragmencie został ukazany uniwersalizm misji zbawczej Jezusa?

Aktualizacja

W czasie swojej rozmowy z Samarytanką Jezus powiedział: Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu (J 4,14). W innym miejscu tej Ewangelii czytamy znowu: W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: «Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza». A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony (J 7,37-39). Fragmenty te wprowadzają nas w nauczanie Jezusa odnoszące się do osoby Ducha Świętego. Zostaje On tu ukazany w symbolice wody i źródła. Mówią tez o relacji, jaka panuje między Jezusem a Duchem Świętym. Jezus Chrystus daje Go wierzącym jako dar, który przyjęty przez nich staje się z kolei źródłem wielu nowych darów. Takie ukazanie objawia Jezusa jako pośrednika, ale jednocześnie wskazuje na całkowitą autonomię Ducha Świętego w Jego działaniu.

Największe kontrowersje związane z wiarą w Ducha Świętego dotyczyły jednego łacińskiego słowa: filioque („i Syna”), które zostało użyte w odniesieniu do Jego pochodzenia. W wyznaniu wiary w Kościele katolickim mówimy: wierzę w Ducha Świętego, który pochodzi od Ojca i Syna – co wskazuje na podwójne pochodzenie Ducha Świętego. Natomiast Kościoły prawosławne opuszczają stwierdzenie „i Syna”. Ta różnica stała się oficjalną, teologiczną przyczyną schizmy wschodniej, czyli rozłamu, jaki dokonał się w Kościele w 1054 r. Oczywiście nie była to jedyna kontrowersja, jaka pojawiła się pomiędzy hierarchami obu Kościołów, niektórzy historycy podają nawet, że nie była ona najważniejsza, ale ze względu na swoją wagę doktrynalną została wysunięta na czoło.

Z osobą Ducha Świętego i Jego posłannictwem bardzo mocno zostały związane słowa, które Jezus wypowiedział do słuchających Go tłumów, między innymi do stojących na czele faryzeuszów: Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone (Mt 12,31; por. Mk 3,28-29; Łk 12,10). Stały się one podstawą nauki o grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, która w ciągu wieków była rozwijana w różnych kierunkach. W epoce ojców Kościoła najczęściej ta kategoria grzechu odnoszona była do różnych poglądów heretyckich, zwłaszcza dotyczących osoby Jezusa Chrystusa. Jako przykład niech posłużą słowa Hilarego z Poitiers z Komentarza do Ewangelii św. Mateusza: Grzechem przeciw Duchowi jest zaprzeczanie potęgi Bożej mocy i odrzucenie wieczności natury Chrystusa, przez którego, ponieważ Bóg wstąpił w człowieka, człowiek z kolei przejdzie do stanu Boga (5,15). W dalszej części swojego komentarza podaje on również powód, dla którego tego typu postawy nie spotkają się z przebaczeniem ze strony Boga: Albowiem podczas, gdy pozostałe słowa i czyny są darowane przez hojne odpuszczenie, nie otrzymuje się miłosierdzia, jeśli się neguje Boga w Chrystusie. Grzeszy się bez odpuszczenia przeciwko Temu, który troskliwie powtarza upomnienie, że grzechy wszelkiego rodzaju są odpuszczalne, natomiast bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu nie jest odpuszczalne. Cóż jest bowiem bardziej niedopuszczalne, jak negować, że Chrystus jest Bogiem i odrzucać istnienie w Nim natury Ducha ojcowskiego, podczas gdy wypełnia On wszystkie dzieła w Duchu Bożym i sam jest królestwem niebieskim i w Nim Bóg jedna świat ze Sobą? (12,17). W nauczaniu o grzechu przeciwko Duchowi Świętemu mówi się też o odrzuceniu daru, jaki Bóg ofiaruje człowiekowi. Przykład tego sposobu myślenia znajdziemy w nauczaniu św. Jana Pawła II, który opierając się na doktrynie św. Tomasza z Akwinu, daje w encyklice Dominum et Vivificantem następujące wytłumaczenie: bluźnierstwo nie polega na słownym znieważeniu Ducha Świętego; polega natomiast na odmowie przyjęcia tego zbawienia, jakie Bóg ofiaruje człowiekowi przez Ducha Świętego, działającego w mocy Chrystusowej ofiary Krzyża. Jeśli człowiek nie przyjmuje owego „przekonywania o grzechu”, które pochodzi od Ducha Świętego i które ma charakter zbawczy, to zarazem odrzuca „przyjście” Pocieszyciela – to „przyjście”, jakie dokonało się w tajemnicy paschalnej, a które zespolone jest z odkupieńczą mocą Krwi Chrystusa: Krwi, która „oczyszcza sumienia z martwych uczynków” (46).

Z nauczania dotyczącego grzechu przeciwko Duchowi Świętemu możemy wyciągnąć pozytywne wskazania dla życia chrześcijańskiego. Wskazuje ono na potrzebę otwarcia się na dary, jakie Bóg przygotował dla wierzących w Niego. Co jednak bardzo istotne, należy je przyjmować w całości, nie wybiórczo – to Bóg, jako dawca, wie lepiej, co jest właściwe i potrzebne. Dotyczy to również prawd, które Wszechmogący objawia o sobie samym. Potrzeba połączenia pokory z otwartością – taka postawa może stać się obfitym źródłem umożliwiającym rozwój życia duchowego człowieka wierzącego.

Myśli przewodnie

  1. Nadchodzi jednak godzina , owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w duchu i prawdzie (J 4,23).
  2. Starajcie się naprzód o królestwo Boże i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6,33).
  3. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe (J 6,13).
  4. Duch przygotowuje ludzi, uprzedza ich swoją łaską, aby pociągnąć ich do Chrystusa” (Jan Paweł II, Encyklika o Duchu Świętym w życiu Kościoła i świata „Dominum et Vivificantem”, 46.

Modlitwa „Ojcze nasz”

Boże, źródło wszelkiego miłosierdzia i dobroci, Ty nam wskazałeś jako lekarstwo na grzechy post, modlitwę i jałmużnę, przyjmij nasze pokorne przyznanie się do przewinień, które obciążają nasze sumienia, * i podźwignij nas w swoim miłosierdziu. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Amen.

Błogosławieństwo

Legnica, 15 marca 2017 r.

Ks. Sławomir Stasiak